01
17
Z żalem tętniącego benzyną serca przyznać trzeba, że pojazdy coraz rzadziej produkowane są po to, by wywoływać swoim użytkownikom rozkosz. W zmniejszeniu rozrywki z jazdy efektywne są szczególnie normy Unii Europejskiej, redukujące spalanie i wydzielanie dwutlenku węgla do atmosfery. Straty, jakie są tego konsekwencją, zaobserwować można chociażby przeglądając dane techniczne najnowszych samochodów – troska o naturę w żadnym razie nie idzie w duecie z usparwnieniem osiągów. Nawet samochody z silnikiem diesla, które niedawno dopiero uporały się ze swoimi najważniejszymi usterkami, z powrotem tracą. Oznaczenie TDI staje się przez to coraz mniej pożądane. Najbardziej cierpią jednakże posiadacze wersji wyścigowych – Seat Leon Cupra R i Seat Leon FR. To właśnie w ich wypadku stawki są najwyższe. W ostatnich miesiącach Hiszpanie przedstawili też “zielony” samochód, napędzany jedynie prądem. Czy jednak przyjazny przyrodzie Leon ma szanse przyjąć się na rynku? Nie zanim obsługa tego typu aut zostanie bardzo wyraźnie ułątwiona. Może wystarczający będzie Seat Leon III generacji, by – żyjąc w harmonii z naturą – nie skazywać się na hiobowe udręki, związane z absurdalnie krótkim zasięgiem?
Komentarze
Zostaw komentarz
Zaloguj się, by móc komentować.